Patrzysz w lustro i stwierdzasz: "muszę chodzić na siłownię". Kupujesz karnet i pierwsze kilka treningów masz naprawdę ciężkich - robisz je na 100%. Potem inne rzeczy wchodzą na pierwszy plan i ostatecznie po 2 miesiącach rezygnujesz z siłowni, aby po jakimś czasie znów wrócić i zacząć od początku. Znasz skądś taki scenariusz?

Sam często tak mam i dotyka to bardzo wielu innych sfer życia, nie tylko siłowni. Wiele rzeczy, które robię polega na pojedynczych zrywach opartych na emocjach i po jakimś czasie tracę w nich regularność. Często też przez to rezygnuję z rzeczy, które są dla mnie ważne.

Przejdę więc do czegoś bardzo niemotywującego - robiąc to nie mogę się spodziewać żadnego postępu w moim życiu. Słowem - przez brak regularności stoję w miejscu!

Jest to trochę paradoksem. Czasem wydaje mi się, że codzienne rutyny są nudne - w końcu są na tyle powtarzalne, że co nowego mogą wnieść do naszego życia? Ale tak naprawdę to te rzeczy, które robimy codziennie posuwają nas do przodu. Nie ma innej opcji.

Jest wiele rzeczy nad którymi możemy nie mieć kontroli. Jednak mamy kontrolę nad własnymi zachowaniami i nawykami. Pomyślcie - co by było, gdybyśmy wybrali sobie 3 rzeczy i posuwali się w nich do przodu o co najmniej 0.1% dziennie? Po całym roku mielibyśmy progres na poziomie 36%. Dzięki samej tylko regularności, nie wspominając o takich czynnikach jak zwiększony zapał, motywacja zewnętrzna itp. Jednak regularność to klucz.

Warto mieć małe, codzienne cele, bo one w dalekosiężnej wizji stają się wielkie. Progres o 0.1% po 3 latach przeradza się w 100%. Przekładając to na normalny język - po 3 latach pisania codziennego dzięki samej regularności mogę mieć ukończoną pierwszą książkę. Dzięki samej regularności, podkreślam!

Lepiej zaczynać od małych celów, a potem przekształcać je w coraz większe. Od pierwszej książki do następnej już niedaleka droga.

Regularność to klucz. Otwiera wiele drzwi, których nie bylibyśmy w stanie bez niej otworzyć. Kiedy ludzie widzą, że mimo upływu czasu ty nadal jesteś wytrwały i robisz nieustannie te same rzeczy, zaczynasz być dla nich bardziej wiarygodny. Automatycznie takim ludziom bardziej się ufa, bo widzisz, że wciąż posuwają się do przodu. Jak powiedział Roy T. Bennett:

"Konsekwencja jest prawdziwym fundamentem zaufania".

Więc gdy coś robimy, róbmy to konsekwentnie. Konsekwentnie budujmy związki, chodźmy na studia, róbmy swoją pracę i konsekwentnie róbmy to, co kochamy (co nie znaczy, że czasem nie warto przerwać - ale o tym innym razem 😀).

A Ty? Jak sobie radzisz z regularnością?