Przyznam Wam się do czegoś. Możecie mnie teraz lubić bądź nie, ale wymieniłem stary laptop z Windowsem na Maca przede wszystkim dlatego, że ten otwiera się natychmiast i nie ma trwających pół dnia aktualizacji. Zanim tamten zdążył się zaktualizować, to zdążyłem posprzątać pół mieszkania (wiem, przynajmniej miałem czysto).

Poza tym zazwyczaj przewijam czołówki seriali, bo kiedy widzę po raz dziesiąty tę samą panoramę Waszyngtonu w House of Cards, to zastanawiam się - czy oni naprawdę chcą mnie zanudzić na śmierć?

Przyłapałem się też na tym, że kiedy wrzucam zdjęcie na Facebooka i po 10 minutach nie ma co najmniej 20 lajków, to zastanawiam się, czy może je skasować ("chyba źle wyszedłem"). Założę się, że też znacie to uczucie.

Żyję w kulturze instant i chciałbym, aby wszystko działo się natychmiast. Czekanie wydaje się dla mnie stratą czasu. Jednocześnie wciąż słyszę, że gdy chcę coś osiągnąć, to nie mogę czekać, tylko po prostu zacząć to osiągać; że wszystko mogę, jeżeli tylko bardzo tego chcę.

To jest tylko po części prawda. Myślę, że sukces wiąże się z tym, że trzeba nauczyć się czekać.

2

Te mądre słowa wypowiedział amerykański duchowny, abp Fulton J. Sheen.

Wartościowe rzeczy w naszym życiu nie pojawiają się natychmiast. Każda relacja wymaga czasu, dobry i stały biznes wymaga czasu, zbudowanie społeczności na blogu wymaga czasu (choć mi zdecydowanie za długo to idzie :D).

"Cierpliwość jest wyczekiwaniem pozwalającym zadziałać we właściwym momencie"... Co to właściwie znaczy? Mi przychodzi do głowy dosadny przykład. Powiedzmy, że zaczynasz spotykać się z jakąś dziewczyną. Czujesz, że są jeszcze bariery między wami i jeszcze się dobrze nie poznaliście, ale Ty już pytasz się jej, czy będzie twoją dziewczyną. Nie chcę nic sugerować, ale to chyba zła strategia, nie (nie jestem jakimś ekspertem, ale tak na logikę :D)?

Szczególnie mieszkając w dużym mieście można ulec złudzeniu, że wiele rzeczy można osiągnąć szybko. Kiedy jestem na wsi zauważam jak wiele cierpliwości potrzeba do najprostszych rzeczy.

Na przykład - zwiezienie, porąbanie i poukładanie na stosy 6 ton drewna. Zanim to nastąpi i ostatecznie wszystko będzie zrobione, często mija ponad miesiąc albo i dłużej. Las uczy cierpliwości.

Nikt od razu nie doszedł do sukcesu. To jasne, ale wiecie co jeszcze mnie zadziwia? Otóż niektórzy nawet nie dowiedzieli się o swoim sukcesie za życia! Wyobraźcie to sobie - piszę bloga całe życie, mam ledwo 100 lajków na Facebooku i 500 odwiedzin rocznie, a nagle po mojej śmierci zostaje on najbardziej poczytnym blogiem w sieci. Takim przykładem może być Stieg Larsson - autor powieści kryminalnej "Millenium". Umarł on w 2004 roku na zawał serca, a w 2008 został drugim najlepiej sprzedającym się pisarzem na świecie!

Kluczowe pytanie brzmi więc:

Czy pracujesz nad sobą nawet jeżeli na co dzień nie widzisz, aby przynosiło to natychmiastowe efekty? Czy starasz się nawet, gdy nie dostajesz nagrody tu i teraz?

To, o czym dzisiaj piszę, to jedna z moich największych słabości. Ja sam szybko się poddaję, kiedy muszę długo czekać na efekty. Tymczasem one jak na złość często nie chcą przychodzić zbyt szybko.

Nauczmy się czekać. Nie wszystko przychodzi od razu. A nawet jeśli przychodzi, to jakiej to jest jakości?

Przygotowanie dobrego barszczu wigilijnego zabiera dużo czasu. Najpierw trzeba zrobić dobry zakwas, który może się kisić nawet do 10 dni, potem przygotować cały barszcz, ulepić uszka itd. Na końcu jednak możemy cieszyć się uśmiechów wszystkich, którzy zajadają ten przepyszny barszcz przy stole wigilijnym.

Czy chciałbyś więc, aby Twoje życie wyglądało jak barszcz Winiary?